Open top menu
6/16/2014

Jest takie miejsce na ziemi, które kocham. Śmiem twierdzić, że mimo wielu turystów jest tylko moje i dla mnie. Odpoczywam w nim zawsze od całego świata. Od zła, od wścibskich ludzi, od teraźniejszości, która momentami przeraża. To miejsce ma w sobie pewną siłę i moc. Leczy rany. Jest lekiem na moje zło. To miejsce żyje i pozwala człowiekowi chłonąć je jak najlepszą książkę. Pamiętam kiedy 5 lat temu siedziałam samotnie na pomoście z kartką i długopisem w ręku. Na skrawku papieru napisałam, że zabiorę w to miejsce kiedyś osobę, którą pokocham. Tego jedynego. Bo tylko z taką osobą będę mogła podzielić się częścią mojego życia. I zabrałam - mojego F. Decyzję o tym podjęłam ostrożnie.
Nie chciałam sprowadzać do tego miejsca pierwszego, lepszego, który łamiąc mi serce przepełniłby mój azyl złymi wspomnieniami, do których nie chciałabym wracać. Całe szczęście przy Nim byłam pewna, że tak się nigdy nie stanie. Minęły kolejne lata, a ja znów dzielę się częścią siebie z kolejną ważną mi osobą. Właściwie słowo ważna jest tu zbyt małe. Gdybym mogła prosić o coś Boga, poprosiłabym oto, by to w tym miejscu Pola spędzała najpiękniejsze wakacje swojego życia, przeżywała pierwsze miłości i piła pierwsze wina (tak drogie matki, wasze małe dzieci będą to robić ;) ). By to tu smakowała życia tak normalnego, innego od tego w mieście, w którym liczysz się tylko wtedy kiedy masz na sobie cool najki, a Twoje słownictwo musi być bogate w modne odzywki i cięte riposty. To nie wymysł. To życie. I zawsze będę zdania, że ludzie w takich miejscach są inni, lepsi i że życie na wsi wychowa Cię lepiej niż klatka w bloku. Przez swoje krótkie życie zaznałam dwóch towarzystw. Tego na wsi i tego w mieście. I wierzcie mi, że to właśnie to pierwsze nauczyło mnie cieszyć się z małych rzeczy. To na wsi ludzie mieli w dupie czy na drzewo wspinasz się w air maxach czy tenisówkach z targu. Pamiętam jak bardzo bolało starcie się z rzeczywistością miastową. Pamiętam jak często wtedy uciekałam właśnie tu. I znów tu jestem. Idę przed siebie z wózkiem. Nie uciekłam.Idę i myślę, że mając to miejsce, wspaniałą córkę i Jego... mam już wszystko.


I na tych refleksjach minął mi pierwszy dzień moich pierwszych wakacji z Nią. Pisane tamtej nocy na telefonie udostępniam Wam dziś, przy czym oddaję Wam kawałek siebie i swojego świata. A co było dnia następnego...tego dowiecie się już niebawem :)


buty - zara
bluzeczka - mayoral
spodnie - (będę w domu to zobaczę :P )
zabawka - smyk





























































Tagged

26 komentarzy:

  1. Extra! To ważne mieć takie miejsce :) a Pola od noska w dół to cała Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownie spędzony czas, to widać po zdjęciach ! Ach! ja tez tak chcę !!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wzruszyłam się podczas oglądania tej fotorelacji ;) Tulę Was mocno i dziękuję za piękne emocje ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. czy córeczka Twoja jak jest ciepło jest tylko w opasce na dworzu czy tylko do zdjec jej zdejmujesz czapke:)pytam bo sama mam mala dziewczynkę tez często zdejmuje jej czapeczke na dworzu ale wszyscy naokolo mnie krytykuja ze trzeba chronic uszka ciemiaczko itd wiec pytam droga mamo jak to u was jest?:)pozdrawiam Emi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jest taka pogoda jak była wtedy (upał) i siedzi większość czasu w wózku to nie zakładam jej nic :) Jeśli cały czas byłaby "na słońcu" bo np bym ją nosiła to kapelusik :)

      Usuń
  5. hihi, 5 lat temu, gdy moje dziecię było dosłownie kilka dni młodsze od Poli też tam spacerowałam w weselnej sukni i obiecywaliśmy sobie z moim M, że kiedyś tu jeszcze wrócimy :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Zmiescily wam sie dwa wozki w samochodzie ?

    OdpowiedzUsuń
  7. No jak to tak ;p Dzieci pod opieką i alkohol? :p A Poli zamiast trzymac butelkę to opierasz o pieluszkę? ;p ;p Oczywiście żartuję. Piękne zdjęcia. Ja nie mam takiego "swojego" miejsca. Świetne krajobrazy, cudownie

    OdpowiedzUsuń
  8. To dom Twoich rodziców w którym mieszkasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o dom na zdjęciach to jest to dom mojej babci :) A jeśli pytanie dotyczy tego czy dom, w którym mieszkam jest rodziców to tak :D

      Usuń
  9. Nie dziwię się, że odnajdujesz tam spokój, miejsce wydaje się bardzo klimatyczne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszała wcześniej o tym miejscu, a jest przepiękne:)

    OdpowiedzUsuń
  11. piękne zdjęcia :) kochana zazdroszczę ci figury po ciąży ! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny klimat, za to uwielbiam ciepłe, słoneczne dni i wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ślicznie tam:). Muszę przyznać, że jesteście z siostrą wręcz identyczne!!!:) tylko włosy inne:).

    OdpowiedzUsuń
  14. chyba Stopka też się załapała na foto :), o tak :) moje strony :) ja tam na spacerku byłam w niedzielę, prawda, najpiękniej

    OdpowiedzUsuń
  15. Brzuszek jeszcze nie zniknął widzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz się posmialam :-D
      Anonim pewnie jeszcze nie dorósł do roli matki a poziom intelektualny wskazuje na fakt iż zapewne dłubie jeszcze w nosie, po nocach śpi z misiem i moczy się podczas snu w przerażeniu ze taki brzuch po ciąży pozostaje na wieki wieków :-)

      Usuń
    2. Fajne klimaty :-)
      Świetny wypoczynek.
      Tylko pozazdrościć takich chwil..a ja tymczasem w pracy muszę siedzieć ;-)

      Usuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. wow! fajna szynka... ile za kilo

    OdpowiedzUsuń

Komentarze obrażające mnie, moją rodzinę i czepiające się każdego szczegółu naszego życia nie będą publikowane.

.